swiatpodroznikow.pl
« Poprzedni blog | Następny blog »
Zgłoś nadużycie | Stwórz własnego bloga | Zaloguj
dejwidos

W kraju słońca

Chciałbym się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami i przeżyciami jakie wiążą się z moim wyjazdem do Ameryki Południowej. Konkretnie do Peru.


Sobota, 04-08-2012

Przygotowania do wyjazdu rozpoczęte – szczepienia!

Wracając do wczorajszego postu, to wielkie podziękowania na pewno należą się również Ali, która to uratowała mi życie kilka lat temu w Poznaniu. Nie pamiętam już teraz dokładnie jak to było, ale w po tym jak dojechałem na egzamin maturalny z języka hiszpańskiego ze Szczecina do Poznania Ala zaprowadziła mnie do szkoły, w której miał on miejsce i głęboko podtrzymała na duchu, za co zawsze będę jej niezmiernie wdzięczny. Dodam tylko, że widzieliśmy się wtedy pierwszy i mam nadzieje nie ostatni raz.

Wróćmy jednak do samego wyjazdu, z którym wiąże się tak wiele formalności i rzeczy do załatwienia. Jedną z najważniejszych spraw jakie należy wykonać jeszcze przed opuszczeniem Europy są szczepienia. Otrzymać zastrzyk – nie jest to już może tak nieprzyjemne jak było w dzieciństwie, tym razem już nie płakałem, ale bardzo ważne. Dla mnie osobiście zdrowie jest na pierwszym miejscu. Wiadomo, inny świat, tzn. inne ukształtowanie geograficzne, inny klimat a co za tym idzie inna flora bakteryjna. Zagrożenia dużo większe niż dotychczas, więc trzeba się chronić i bezpiecznie wrócić jednak do domu. Nie chciałbym podzielić losu wielu z konkwistadorów, którzy marnie skończyli chorując na nieznane im dotychczas choroby Nowego Świata.

Niestety jak na kieszeń studenta to muszę napisać, że same szczepienia są drogie. Nie szczepiłem się na wszystko, bo jeden zastrzyk kosztuje już po zniżce studenckiej przynajmniej 150 zł. Profilaktycznie i zgodnie z zaleceniami Pani doktor wykonałem trzy niezbędne moim subiektywnym zdaniem szczepienia, tzn. zaszczepiłem się na żółtą febrę, dur brzuszny i wzw A. Wszystkie wymienione choroby występują na terenie Ameryki Południowej. Co ciekawe w czasie wizyty lekarskiej dowiedziałem się nowej rzeczy. Do dziś nauka nie wymyśliła szczepionki, która chroniłaby nas przed malarią, co wcale nie oznacza, że zrezygnuje z wyprawy do selvy czyli dżungli amazońskiej.


Przygotowania do wyjazdu rozpoczęte – szczepienia! Po wizycie w gabinecie lekarskim otrzymałem międzynarodową książeczkę szczepień – taki mały żółty zeszycik, którą oczywiście muszę zabrać ze sobą w podróż. Znajdują się tam podstawowe dane urzędowe pacjenta, nazwy szczepień jakie zostały mu wykonane i informacje, która szczepionka na ile lat obowiązuje.

W ogóle to szczepiłem się jeszcze w Krakowie, bo nie brakowało tam punktów z usługami Medycyny Podróży. Ja przykładowo skorzystałem z Centrum Szczepień przy krakowskim Szpitalu Jana Pawła II.
dejwidos | 22:01
komentarzy: 1

Komentarze


eryk2k1 (382), 05-08-2012 09:32

Nie ma jak dalekie podróże
Tyle, że na malarię są profilaktyczne tabletki. Tylko podobno, mogą wywołać spore spustoszenie w organizmie. Pytanie na pewno do lekarza jakie ryzyko jest większe. Ja jadąc do Kenii sobie darowałem. Co ciekawe po naszym powrocie już do Polski dowiedzieliśmy się, że kolega mojego kuzyna który tam żyje na stałe a z którym rozmawialiśmy tam o malarii - mówił nam, że żyje tam już kilkanaście lat i nigdy nie zachorował bo ryzyko jest bardzo małe, właśnie zachorował i trafił do szpitala. Wyjeżdżając do szczególnie zagrożonych miejsc trzeba się uzbroić w środki przeciwko komarom.


Dodaj komentarz

Aby skomentować musisz się najpierw zalogować

Strona główna

Nowszy wpis

Śledź ten blog
dejwidos

Mój profil główny