swiatpodroznikow.pl
« Poprzedni blog | Następny blog »
Zgłoś nadużycie | Stwórz własnego bloga | Zaloguj
dejwidos

W kraju słońca

Chciałbym się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami i przeżyciami jakie wiążą się z moim wyjazdem do Ameryki Południowej. Konkretnie do Peru.


Środa, 12-09-2012

Zmiany

Poniższy post napisałem 18 sierpnia, nie miałem po prostu kiedy go wkleić!

Z dnia na dzień wszystko się zmienia. Woda w kranie nie jest już tak lodowata, jak za pierwszym razem i tak się zastanawiam, czy przez te kilka dni „przyzwyczaiłem” się już brać lodowaty prysznic czy po prostu jej temperatura jest neutralna, bo o ciepłej czy gorącej nie mam nawet o czym marzyć. Najlepiej chyba napisać, że woda jest letnia.

Tak jak wspominałem, nie przepadam za właścicielką naszego mieszkania. Babcia jest cwana i przebiegła, a za razem udaje świętą. Mówi do mnie „papi lindo” albo „papasito” co oznacza coś w stylu tatuśku. Jedyne co dobrego zrobiła do tej pory to wstawiła nam drzwi na dach, ale jak!? Pod Drzwiami jest 10 centymetrów szpary (więc zimno w nocy wpada), na co bruja – wiedźma (tak ją tutaj nazywamy) stwierdziła, że najlepiej przystawić jakiś kartonik. Jednak to nie ma większego sensu, bo drzwi może i mamy ale nie ma okien na klatce schodowej i tak czy siak do nas do domu można wejść przez dwa otwory które je przypominają, a w których nie ma szyb. Tak, tu oknem nazywa się kawałek szyby, którego i tak my nie mamy. W nocy jest dość zimno na przedpokoju, w pokoju już trochę cieplej ale to dlatego, że są drzwi, które zamykam i śpię w zimowym swetrze i wełnianych kalesonach i skarpetkach.

W końcu mamy Internet. Jednak jak ze wszystkim to i nasze łącze jest inne. Mimo tego, że babcia ma stacjonarny telefon bezprzewodowy z anteną, z którym chodzi i jak jest np. w autobusie może go odebrać to Internetu nam podłączyć nie chciała, więc sprawdziłem listę wi-fi i pochodziłem po sąsiadach i popytałem kogo sieć jak się nazywa, żeby wiedzieć jaki mamy sygnał. Wystarczyło iść do dwóch. Doszliśmy do porozumienia. Płacimy po prostu pół ceny za rachunek. Właściwie to nie było to potrzebne, bo w tym samym czasie kiedy ja poszedłem do sąsiadów moja współlokatorka – Meksykanka wpisała takie samo hasło jak była nazwa sieci i tym sposobem każde z nas wywaliło w błoto 19 soli na miesiąc, poza tym na noc wykańczają router więc nie mamy sygnału gdzieś między 23:00 a 8:00 rano lokalnego czasu czyli między 8:00 rano a 13:00 czasu polskiego.

Co rano mimo, że nie śpię już o godzinie 6:00 dzwoni budzik u sąsiadów. Nie wiem jak to możliwe ale ja go słyszę u siebie w pokoju, kiedy jestem jeszcze w łóżku. Najgorsze jest to, że zanim go wyłączą minie zawsze kilka dobrych minut.

Sole to moneta peruwiańska. Sol w naszym języku oznacza nic innego jak słońce. Jeden sol to około 1,3 zł. Jeżeli chodzi o same ceny to jest różnie. Wiele produktów mniej więcej jest tej samej wartości. Są też jednak dużo droższe, do których należą kosmetyki i tak najtańszy szampon kosztuje jakie 15-18 zł po przeliczeniu na złotówki, także biedronki brakuje mi strasznie. Do jednych z tańszych produktów można zaliczyć wszystkie przekąski na ulicy za jednego sola, które są naprawdę bardzo smaczne. Sam sok z wyciśniętych pomarańczy, tzn. szklanka soku kosztuje około 1,5 zł. Kupuje codziennie bo to same zdrowie i jeszcze takie tanie.
dejwidos | 04:07
komentarzy: 0

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował.

Dodaj komentarz

Aby skomentować musisz się najpierw zalogować

Starszy wpis

Strona główna

Nowszy wpis

Śledź ten blog
dejwidos

Mój profil główny